Relacja z Turnieju 11R

Relacja z Turnieju 11R

Ostatnio przeczytałem rozdział książki Super System II, poświęcony pokerowi online. Autorem był sam Doyle, i co ciekawe, z tekstu wynika, że w żaden sposób nie uważa on pokera online za jakąś upośledzoną odmianę pokera, tylko za znakomitą rzecz. Skoro taka legenda tak pisze, to trzeba to uszanować. Z zaciekawieniem przeczytałem też rady Doyla dotyczącego tego, jak grać online. Wynika z nich, że trzeba grać najprościej jak to możliwe! Im mniej fancy zagrań, tym lepiej. Hmmm, jeżeli Doyle tak twierdzi, to coś w tym musi być.

Z taką też myślą zagrać jak najprościej usiadłem do porannego turnieju 20NL na PS. 250 graczy, 27 miejsc płatnych. Grało mi się bardzo dobrze, bez niepotrzebnych kombinacji i odpadłem 28, czyli on the bubble. Ale dziwne,mimo, że odpadłem badbeatowo (AK vs KJ, pozdrowienia dla Soprano), jakoś nie byłem zły. Byłem przekonany, że zagrałem dobry turniej i tyle. Nie mam się o co złościć. Zwłaszcza mając w pamięci dwie dobre rady.

Pierwsza rada Doyla, jeżeli nie jesteś w stanie przemóc frustracji po badbeacie,widocznie nie nadajesz się mentalnie na dobrego gracza.

Druga rada Mika Caro najważniejszą rzeczą w pokerze nie jest wygrywanie poszczególnych pul, ale podejmowanie dobrych decyzji; podczas długiego okresu czasu, przyniesie to większą korzyść, niż wygranie kilku szczęśliwych rozdań po złych decyzjach. Słowem, grałem dobrze, odpadłem pechowo, po DOBREJ decyzji, więc nic, tylko próbować dalej.

I to dalej zdarzyło się niecałe pół godziny później. Jakoś zagadałem z Dolim, a on akurat szykował się do turnieju 10R, też na PS. Pomimo, że mój bankroll zaczął niebezpiecznie topnieć, pomyślałem sobie „what the hell”, zagram na jeden strzał. Czyli bez rebuya, jak odpadnę to koniec.

Oczywiście nie polecam takiej taktyki na turnieje z rebuyami, tu trzeba się nastawić na gromadzenie kapitału przed kolejnymi fazami, inaczej trudno będzie nawiązać walkę z dużymi stackami. Jednakże, gra w takich turniejach powoduje, że przy odrobinie szczęścia można zgromadzić ładną ilość żetonów, po prostu łapiąc innych graczy, grających w tej fazie dużo bardziej loose. Ale trzeba pamiętać, żeby się nie denerwować, jeżeli przegramy allina przed flopem AA vs 6-9 off. Turniej z rebuyami to turniej z rebuyami i rządzi się swoimi prawami.

Poniżej przedstawiam relację z tego turnieju. Co ciekawe, relację tą postanowiłem napisać niezależnie od wyniku, jeszcze w środkowej fazie turnieju, poniekąd dla samego siebie, żeby pokazać sobie, jaka gra w NLTH może być prosta.Jeżeli komuś zechce się przeczytać całą poniższą relację, to gratuluję cierpliwości 😀

W pierwszych kilkunastu rozdaniach nie wydarzyło się dla mnie nic ciekawego, jednakże uważnie obserwowałem innych graczy, zwracając szczególną uwagę, który z nich szaleje bardziej niż zwykle ze względu na rebuye. Stół był generalnie dosyć agresywny, więc wystarczyło czekać. Pierwsza okazja nadarzyła się w rozdaniu nr 16.

Rozdanie 16. DaWarsaw (1420 in chips). Blinds 10-20. Dealt to DaWarsaw [Ah Jc].

Środkowa pozycja, wszyscy do mnie fold, więc raise do 80. Kolejni gracze też fold, z wyjątkiem BB, który robi allin. Był on jednym z agresywniej grających do tej pory, więc easy call. BB pokazuje A4 i podwajam żetony.
W rozdaniu 27 dostałem KcQc i zrobiłem tylko call. Kolejny gracz allin, jeszcze inny call.

Normalnie w turnieju z rebuyami to jest easy call z mojej strony, ale jak już pisałem, w tym turnieju nie mogłem sobie na to pozwolić. Spasowałem. Przeciwnicy mieli JJ i 99, a na flop przyszła i dama i król. Trudno.

W rozdaniu 39 (blindy już 25-50) dostałem KJ na BB.
Do rozdania weszło jeszcze 4 graczy. Flop przyszedł Q10x, dając mi dwustronny draw na strita. Robię bet za 100, w grze zostaje jeden gracz. Turn nieistotny, bet za 150, on call. River bez zmian, ale utrzymuję bet za 150, drugi gracz fold. Wygrywam 750.

Kilka rozdań później dostaję AK, ale zgarniam tylko blindy.

Sytuacja skomplikowała się w rozdaniu nr 62. Level IV (50/100). DaWarsaw (3005 in chips). DaWarsaw [Ah Js].
Przy moim stole siedział Hamman, który przed chwilą robił rebuya, więc w tym rozdaniu miał 1500 w żetonach. Hamman siedział przede mną i zrobił allina za 1500. Ja call. Call też gracza z BB. Flop [9c Qc 7h]. Dwa razy check. Turn [8s] dał mi inside draw do strita, ale zawodnik z BB zrobił bet za mojego allina, więc spasowałem. Okazało się, że miał J10, czyli już strita, natomiast Hamman pokazał KK. River dał 10, której potrzebowałem, no ale decyzję podjąłem raczej dobrą. Spadłem do poziomu 1500 żetonów. A zbliżał się koniec rebuyów.

Za chwilę udało mi się wygrać 400, mając KQh i K na flopie.

Rozdanie 68. DaWarsaw (1805 in chips). Dealt to DaWarsaw [Qc Ah].
Jeden z agresywniejszych graczy robi przede mną raise do 1100, więc ja allin. Sytuację komplikuje fakt, iż call robi jeszcze jeden z graczy. Flop KJ8, check, check, turn 5, to samo. River A i drugi z graczy robi allina. Pierwszy raisor fold. Wygrywam pulę, bo drugi gracz pokazuje A10. DaWarsaw collected 5465 from pot.

Na tym zakończył się etap rebuyów (72 rozdania).

Po dokonaniu addona miałem na koncie ok. 7500 żetonów, czyli nienajgorzej. Chciałbym zwrócić uwagę na jedną rzecz. Oczywiście zagrania typu allin z AQ czy AJ były spowodowane tylko i wyłącznie specyfiką gry w turnieju z rebuys, gdzie większość graczy gra zdecydowanie agresywniej z średnimi kartami. W normalnej grze, vs duży raise, karta typu AJ off to oczywiście easy fold.

Pierwsze rozdanie po przerwie pokazało ciekawą rzecz. Dostaję QJ off. Wielu graczy uważa dwie karty powyżej dziesiątki za niezłą siłę i zrobiłoby w tym momencie call. Ja jednak zrobiłem fold. Następny gracz robi double raise do 300, a jeden z kolejnych do 750. Kolejny gracz robi call i gdybym zrobił początkowy call za 150, to teraz miałbym niezłe pot odds i nienajgorszą rękę do zrobienia call i podjęcia decyzji typu hit it or fold it na flopie.

Wiadomo, że w takim przypadku flopem, który pozwalałby kontynuować mi grę byłoby 10-9-8, AK10, czy QQJ. Wszystkie inne zestawy, np. Qxx, Jxx, czy nawet AQJ, to już jednak zdecydowanie fold. Oczywiście, mnie to rozdanie już nie dotyczyło. Ale spójrzcie na to:

Flop: [Th 9c 8d] i oryginalny raisor robi allin (ma 67d, co za karta do zrobienia raise z pierwszej pozycji i co za flop!), drugi gracz robi call (trudno się dziwić, ma 10-10 i nie może logicznie zakładać, że pierwszy gracz ma już strita, bo jego decyzja o allin byłaby co najmniej dziwna. Osobiście też stawiałbym raczej na draw.)!! Gracz nr 3 (on robił raise do 750) myśli najdłużej, ale mimo to podejmuje fatalną decyzję robi call z KK! KK to supersilna karta, ale przy 3 graczach w puli, superniezbezpiecznym flopie i dwóch allinach przed nim, trzeba umieć złożyć taką rękę. Hm, a co powiedzieć teraz o moim fold? Gdybym tylko zrobił pierwszy call za 150, to byłbym w tym rozdaniu, miał na flopie nuts, nie widać draw do koloru, rewelacja.

No i 3 alliny Turn 5d daje pierwszemu zawodnikowi, który i tak w tej chwili wygrywa, open-ended draw i to nie do koloru, ale do pokera!
River to 8h i pulę zgarnia full 10-10-10-8-8. Pierwszy call za 150 z QJ spowodowałby, że nie grałbym już w tym turnieju.

Po tym rozdaniu pasuję kolejno 22 razy (z wyjątkiem czekania na BB) i zostaję przeniesiony na inny stół, na którym siedzi zresztą Doli. W rozdaniu nr 95 (blindy 100-200), robię ze środkowej pozycji raise 4x BB z AJh i zgarniam blindy. W rozdaniu 98 sytuacja powtarza się tym razem mam AQd.

W rozdaniu 104 dostaję na SB a7s, a ponieważ wszyscy do mnie pasują, robię raise do 600, BB sprawdza. Flop daje mi dwie pary, ale po kolejnym becie BB pasuje. Ponieważ przez kolejne trzydzieści parę rozdań tylko folduję.

W rozdaniu 138 mogę pozwolić sobie na raise 4xBB z A6 off. Byłem na środkowej pozycji, do mnie same pasy. Oczywiście, gdyby chociaż jeden z zawodników przede mną zrobił call, moje A6 nadaje się już tylko do kosza, zresztą wcześniej pasowałem już dużo lepsze układy, jak A10, 6-6, 5-5, czy KJ. Ponieważ blindy poszły w górę do 200-400, ante 25, a gracze widzieli moje wcześniejsze foldy, zdecydowałem się na steal, i był on skuteczny.
Przy okazji, w następnym rozdaniu dostałem A10, ale gracz bodajże z drugiej pozycji zrobił call za 400, więc A10 to dla mnie w tym momencie easy fold. Mało tego, ponieważ w poprzednim rozdaniu zrobiłem raise i nikt mnie nie sprawdził, to A10 w kolejnym i tak bym spasował, nawet gdyby nikt nie wszedł przede mną do rozdania. Tylko po to, aby utrzymać image tight.

Problem pojawił się w rozdaniu nr 145. Mam 7500, jestem na buttonie i dostaję AcJs. Przede mną tylko jeden gracz robi call. Mając w zapasie przewagę pozycji robię raise o 4BB, czyli do 2000. Jest to obliczone na steal, bo AJ off to nie jest wymarzona karta do gry po flopie, zwłaszcza gdyby ktoś sprawdził dosyć duży raise. Niestety, na SB siedzi big stack (ponad 30k) i robi call. Pozostali pas. Flop [9d 3d Ks] i muszę zrobić follow-up, w przeciwnym wypadku SB robi bet, a ja muszę spasować. Oczywiście w takim przypadku nie mogę zrobić beta na poziomie 400, czy 800, bo olbrzymie pot odds spowodują, że SB sprawdzi z czymkolwiek. Robię bet za 2000 i jest to obliczone na wygranie puli już w tym momencie. Jeżeli zostanę sprawdzony albo przebity, to zakończyłem swoją grę z tą ręką a zostałoby mi około 3500 w żetonach, czyli bardzo niedobrze. Na szczęście, SB pasuje, a ja mam już 10,000 w żetonach.

Kilka rozdań później dostaję AK off, raise 4x BB i zgarniam blindy. Dosyć istotne dla przebiegu gry jest rozdanie nr 153. Typowa wojna blindów (pozdrowienia dla Doliego). Jestem na BB i dostaję 10-10. Blindy już 300-600, ante 50, więc pula przed rozdaniem kart jest dosyć spora. Wszyscy pasują do SB, który, jak można się spodziewać, robi raise do 1800. Nie mogę pozwolić sobie na call, bo będę miał problem po flopie, jeżeli przyjdą na niego karty wyższe od dziesiątki. Zresztą, przy wojnie blindów 10-10 to supersilna karta. Plus, do tej pory grałem dosyć tight i jeżeli on to zauważył, to po moim raise powinien zrzucić karty, a do tego dążę. Nie mogę mu dać żadnych pot-odds, więc decyduję się na allin. Nie chcę calla. Gracz na SB podejrzanie długo myśli. Oznacza to dwie rzeczy. Po pierwsze, raczej nie był to typowy steal z niczym, bo wtedy spasowałby od razu. Po drugie, on rozważa call i zastanawia się, czy ja zrobiłem resteal bet i czy jego nienajgorsza ręka ma szanse. Zaczynam się trochę obawiać coinflipa (przegrana oznacza moje odpadnięcie), ale do niego SB musiałby mieć przynajmniej AJ, czy KQ, a z taką kartą przy wojnie blindów już dawno by sprawdził. Więc co on ma? SB robi call i pokazuje 5-5. Moje dziesiątki utrzymują się i mam już 22,500 żetonów.

W rozdaniu nr 157, gracz od 5-5 robi allina za pozostałe mu 2150, a ja patrzę na AJ, więc easy call za 10% żetonów. Z promocji korzysta też BB, robi call. Flop A62, check, check, turn 3, to samo. River J, więc robię bet za 3k i wygrywam pulę. Shortstack miał K8. Po tym rozdaniu mam prawie 27,000.

Aż do rozdania nr 194 nie wydarzyło się nic ciekawego, oprócz tego, że na blindy i ante straciłem ładnych kilka tysięcy żetonów. Spadłem do 20,000, gdy w wymienionym rozdaniu dostałem AKd.
Level XI (600/1200) i jestem jedną pozycję od buttona. Wszyscy fold, więc robię solidny raise do 4800. Ku mojemu zdumieniu, BB, który ma tylko 6,500 robi call! Nie rozumiem tego zagrania, i tak wiadomo, że będzie pot committed po flopie, ale cóż Flop [4h 8s 5c] i na dodatek BB czeka. Obowiązkowy bet za całość jego pieniędzy, on call i pokazuje KQ Nie rozumiem jego myślenia, ale to nie moja sprawa, mam prawie 30,000.

Kilka rozdań później udany steal z buttona z 3-3. Chwilę później blindy zmieniają się na 1000-2000 i 100 ante, natomiast ilość uczestników turnieju zbliża się do 27, czyli do miejsc płatnych. W takim momencie praktycznie wszystkie rozdania wyglądają tak samo jeden raise (najczęściej allin), pozostali gracze fold, a raisor zgarnia prawie 3,000 z puli. Taka sytuacja w turnieju to wymarzona chwila dla graczy z dużym stackiem. Może on, często bezkarnie, robić raise niemal w ciemno. Pamiętam taki moment, gdy zostało 10-11 graczy, a lider, grając w ten sposób, ze 180,000 zrobił 250,000.
W niedługim czasie spadłem aż do 11,000 i zaczęło się robić nieciekawie (blindy 1,500-3000). Na moje szczęście, dostałem JJ i zaraz potem AK i nie było chętnych do sprawdzenia. W kolejnym rozdaniu dostałem 5-5, ale z pierwszej pozycji zawodnik zrobił raise 3xBB. Spasowałem, a on pokazał KK. Potem zrobiłem jeszcze steal z buttona z A10 i udało się wejść do płatnych miejsc. W pierwszym rozdaniu, gdy zostało 27 zawodników, dostałem KK, ale nikt nie sprawdził raise. Jakoś bez historii doszedłem do top 18, ale byłem poważnym shortstackiem.

Kiedy zostało mi tylko 12,000, Level XIV (2000/4000), dostałem AQ. Niestety, zawodnik przede mną zrobił raise właśnie do 12,000, ja zrobiłem call, ale z ostatniej pozycji call zrobił też lider stołu. Wyglądało to nieciekawie, zwłaszcza, że po flopie [5d 7c Td], gracze zrobili bet i call. Na turn przyszła Q, co mnie oczywiście bardzo ucieszyło, a zawodnicy przeczekali tą kolejkę. River nieistotny, bet od lidera, drugi fold i okazało się, że lider miał A10. Triple-up. Pierwszy raisor miał 4-4.

W rozdaniu nr 294 wygrałem typowego coinflipa 2-2 vs Q10 i miałem niecałe 40,000 w żetonach. Chwilę później steal z A9, a w rozdaniu nr 307 podwoiłem ilość żetonów kosztem lidera 99 vs 44. W rozdaniu nr 329 button próbował ukraść blindy, na co odpowiedziałem reraisem z KQ, i button spasował. W tej samej chwili odpadł zawodnik nr 10 i ze stanem 125,000 awansowałem do finałowego stolika.

Rozdanie nr 331, Level XVII (6000/12000), Dealt to DaWarsaw [As Ks], Killer888: raises 36000 to 48000, ja allin, shortstack call za 8,000, pierwotny raisor pas. On też ma AK, ale ja wygrywam spory side pot i mam już 160,000.
W rozdaniu nr 363 (kiedy zostało tylko 5 osób) popełniłem poważny błąd. Drugi z liderów (ponad 440,000 w żetonach) zrobił raise do 160,000, kiedy ja byłem na BB. To był spory raise, 8x BB, za około 1/3 jego żetonów. Można było odczytać, że raczej zagra tą rękę do końca, zresztą jego raise i tak był większy od mojego stacka. Ręka, którą miałem (A10h) byłaby dobra do steala puli, ale nie do sprawdzenia raise’a, którego już ktoś zrobił. Więc dlaczego zrobiłem call, zamiast easy fold, nie wiem. Nawet przy pięciu osobach A10 nie jest super potęgą. Może w wojnie blindów. Przeciwnik pokazał AK i pożegnałem się z turniejem. Co gorsza, po ZŁEJ decyzji.
Jednak zdecydowanie bardziej wolę odpadać po badbeacie, po DOBREJ decyzji, bo wtedy nie mam sobie nic do zarzucenia. Jedyne pocieszenie jest takie, że głupi błąd popełniłem dopiero na finałowym stoliku. Bo wykonując podobne manewry z A10, czy podobnymi Ax, wcześniej, na pewno do finałowego stolika bym nie dotarł.Okazji do odpadnięcia było naprawdę sporo.

Jeszcze końcowe statystyki z dobrego (moim zdaniem) turnieju:
During current Hold’em session you were dealt 362 hands and saw flop:
– 13 out of 46 times while in big blind (28%)
– 10 out of 46 times while in small blind (21%)
– 17 out of 270 times in other positions (6%)
– a total of 40 out of 362 (11%)
Pots won at showdown – 11 of 13 (84%)
Pots won without showdown 29